NASI UCZNIOWIE O PATRONIE ...

 

Galeria portretów wykonanych przez gimnazjalistów

 

Alicja Starosta

(absolwentka z roku 2010)

Alicja Górka

(absolwentka z  roku 2010)

Marek Haremza

(absolwent z roku 2003)

 

Joanna Płończak

(absolwentka z roku 2003)

 

Zbigniew Stanisławski

(absolwent z roku 2003)

 

 

I miejsce w konkursie o Patronie szkoły

 w roku szkolnym 2011/2012

"Władysław hr. Zamoyski w anegdocie"

zajął Damian Sznura z klasy III D, który potrafił zapamiętać

i zapisać najwięcej anegdot

na podstawie przedstawienia teatralnego.

 

przytaczamy je poniżej:

 

 

1.      Brat Władysława Zamoyskiego spytany przez gościa, kim chciałby być w przyszłości, powiedział, że jeśli Władysław będzie księdzem, to on zostanie żołnierzem, a jeśli Władysław zostanie żołnierzem, to on będzie księdzem. Choć Władysław nie został księdzem, to jego życie przypominało jakby służbę wojskową.

 

2.      Pokojówka powiedziała, że Władysław spał na stole, ponieważ pewnego razu francuski oficer przyjechał do nich w gości i odmówił spania w łóżku. Przespał się na stole bilardowym. Władysławowi to zaimponowano i też do końca życia sypiał na stole.

 

3.      Kucharka mówiła, że jak Władysław się zamyślił nad jakąś pracą, to zapominał o jedzeniu. Zawsze oszczędzał na jedzeniu. Jadł tylko jarskie potrawy.

 

4.      Władysław mówił, że jeździł trzecia klasą, ponieważ tam spotykał ludzi, od których mógł się czegoś nauczyć, natomiast w klasie 1 i 2 podróżowali ludzie tacy jak on, których znał z różnych spotkań. Mówił też, że jeździł trzecią klasą, bo nie było czwartej.

 

5.       Podczas służby wojskowej Władysław trafił do niewoli ludożerców. Ludożercy woleli jednak zjeść jego konia, ponieważ hrabia wydał im się za chudy i mało apetyczny. Również krokodyle w Nilu wzgardziły Zamoyskim.

 

6.      Osiemnaście lat Władysław walczył o Morskie Oko. Podczas sporu z austriackim kupcem, który zarzucał mu, że kłóci się o kawałek ziemi, Władysław usiadł na jego kapelusz. Kupiec był oburzony takim zachowaniem, ale Władysław wyjaśnił, że on złości się o zniszczony kapelusz, a Polska nie ma walczyć o najpiękniejszy kawałek ziemi?

 

7.      Władysław wybudował za własne pieniądze szkołę w Olczy. Każdego podatnika potrafił umiejętnie wyprowadzić w pole, by nie płacić Austriakom niepotrzebnych podatków i nikt nie mógł mu nic zarzucić. Był oszczędny. Szkoła nie płaciła podatków, ponieważ Władysław znalazł odpowiednie uzasadnienie prawne.

 


Odlew gipsowy medalu,

do którego matrycę wykonał

Ignacy Woźny

absolwent z roku 2003


 

Wywiad z Patronem

Ukazał się w Magazynie Kórnickim w kwietniu 2012 roku

Pomysł na napisanie wywiadu z Władysławem hr. Zamoyskim – patronem naszego gimnazjum powstał w odpowiedzi na analogiczny tekst dotyczący Tytusa Działyńskiego i zainicjował współpracę naszej szkoły z Magazynem Kórnickim.

Redaktor naczelny tegoż miesięcznika, pan Adam Stecki, w marcowym numerze powołał do istnienia rubrykę pt. Magazynek Kórnicki, w której oddał głos i miejsce „młodym dziennikarzom” z gminy Kórnik. Spotykając się z grupą dziewcząt na zajęciach dodatkowych z języka polskiego, mających formę warsztatów dziennikarskich, zaproponował współtworzenie dziennikarskiego projektu.

Wywiad z Władysławem hr. Zamoyskim stanowi pierwszą wprawkę dziennikarską dziewcząt, która ukazała się w prasie lokalnej.


 

D: Witam szanownego Pana. Czy zechciałby Pan odpowiedzieć na kilka nurtujących mnie pytań?

W: Jak najbardziej. Z miłą chęcią.

D: Słyszałam wiele na temat Białej Damy, czy kiedykolwiek widział ją Pan na własne oczy?

W: Nie widziałem, ale muszę przyznać, że kilka razy, kiedy kładłem się spać, czułem czyjąś obecność. Jakby ktoś patrzył na mnie, obserwował, a nawet pilnował.

D: Czyli jednak Biała Dama czuwa nad zamkiem?

W: Z całą pewnością.

D: Jak wspomina Pan podróż do Australii?

W: Bardzo dobrze. Płynąłem promem, a jak już ujrzałem piękno tego miejsca, normalnie nie mogłem oddychać. Wszystkie zakątki Australii znam na pamięć. Muszę jednak przyznać, że prawie doszło do tego, a biłbym się z kangurem.

 

D: A co z parkiem?

W: Z parkiem pytasz? Przywożąc nowe gatunki drzew i krzewów chciałem wzbogacić go i przede wszystkim kontynuować dzieło moich przodków. Nie lubię się chwalić, ale chyba udało mi się to.

D: Czy kiedyś w pańskim życiu był ktoś, komu poświęcał Pan szczególną uwagę?

W: Owszem, ale to długa i daleka w czasie historia. Mogę tylko powiedzieć, że była ktoś bardzo ważny, ale różnica wieku uniemożliwiała nad dalszą znajomość.

D: Niech pan bardziej przybliży swoją miłosną historię.

W: Mówisz poważnie? Jej rodzice nie pozwalali nam się spotykać, ponieważ jak wcześniej wspomniałem dzieliła nas różnica wieku. Ja byłem starszy, a jej bliscy nie umieli tego zaakceptować.

 

 

 

D: Czyli jednak ma pan złamane serce? A gdyby różnica wieku nie miała znaczenia, spotykałby się pan z nią?

W: Myślę, że tak. Myślę, że moglibyśmy stworzyć bardo dobrą i pomyślną przyszłość.

D: A dzieci? Co pan o nich sądzi? Chciałby Pan mieć własne?

W: Teraz nie, bo jestem za stary, ale 20-30 lat temu (...) czemu nie?

D: Być może dziedzic  albo dziedziczka kontynuowaliby tę tradycję?

W: Oczywiście.

D: Dziękuję, za wywiad i za czas, który mi pan poświęcił.

W: Również dziękuję.

 

 

Dziennikarz: Daria Dyczak

Władysław hr. Zamoyski: Weronika Antkowiak

 


R:  Kto w Pana dzieciństwie odegrał największą rolę?

W: Myślę, że i ojciec i matka. Matka zaszczepiła we mnie miłość do Boga i ojczyzny, natomiast ojciec przygotował mnie do służby w wojsku, gdzie dorobiłem się stopnia podporucznika. To jemy zawdzięczam umiejętność negocjacji i zdolność do rozmowy z ludźmi.

R: Jak spędził Pan młodość?

W: Lata młodości spędziłem we Francji, gdzie się urodziłem, wychowałem i ukończyłem Liceum im. Karola Wielkiego w Paryżu. Ciężko było nam opuścić dom we Francji, ale nie żałuję, bo Kórnik jest Wspaniały!

R: Czy jest Pan dumny ze swoich osiągnięć?

W: Nie chcę, by zabrzmiało to, jak puste przechwałki, ale uważam, że spisałem się bardzo dobrze. Dzięki nowym, sprowadzonym przeze mnie, gatunkom roślin, młodsze pokolenia mogą poznać szatę roślinną krajów oddalonych od Polski.

R: A propos! Co sądzi Pan o współczesnej młodzieży?

W: Za czasów, kiedy byłem w Twoim wieku nie było komputerów, telewizji itd. Pomimo tego mieliśmy ze sobą kontakt. Jak to się mówi: nie „siedzieliśmy” całymi dniami na Pejsbruku. Dzisiejsze dzieci nie umieją żyć bez elektryczności! Na szczęście są też tacy, którzy nie korzystają bez przerwy z tego Inter… Interdrutu…

R: Chyba Internetu?

W: Tak, Internetu. Kontynuując: są jeszcze dzieci, które poświęcają więcej czasu na naukę i zabawę inną, niż te nowoczesne maszyny.

 

Małgorzata Kroczyńska, Monika Biedalak

Dziennikarz: Skoro urodził się pan w Paryżu, to dlaczego wrócił pan do Kórnika?

Władysław Zamoyski: Jestem Patriotą, więc nie mogłem zostawić mojego kraju i majątku bez opieki. Wróciłem do Polski, by walczyć o najpiękniejsze miejsca w Polsce tj. Morskie Oko. Licytowałem tę ziemię bardzo długo, by w końcu oddać ją narodowi polskiemu.

Dz: Co pan zrobił dla narodu, by zachować jego dobra?

Skąd pomysł na działalność dla dobra Polaków?

W.Z.: Nie tylko ja walczyłem o to, by Polacy nie stracili wiary w swój naród. Wspierała mnie w tym cała rodzina. Największe wsparcie uzyskałem od mojej matki Jadwigi, a sam założyłem Zakłady Kórnickie.

 

Julia Łabudek, Julia Stefaniak