Władysław hrabia Zamoyski w anegdotach

 

***

 Przez kilka lat miał bezpłatne karty na przejazd pierwszą klasą kolei na trasach Zakopane - Chabówka i Piła - Jaworzno, [...] gdzie też głównie Zamoyskiemu zawdzięcza się budowę linii kolejowej. Pan Zakopanego i tak z zasady jeździł jedynie trzecią klasą. Pytany, dlaczego tak skromnie, hrabia wyjaśniał: Jeżdżę trzecia klasą, bo nie ma czwartej. W trzeciej klasie spotykam tych, od których czegoś nowego, poznając ich, dowiedzieć się mogę".

***

Kiedy hrabia przejeżdżał przez Śląsk, spotkał niemieckiego sierżanta mówiącego płynnie po polsku. - Toś pan Polak - powiada potomek Zamoyskich. - Nie, Niemiec. - Jak pan się nazywa? - Nowak, ale ja urodziłem się we Wrocławiu. - A rodzice mówią po polsku? - Tak. - Ja mam źrebną kobyłę polskiej rasy - powiada na to hrabia Władysław. - Jak ją zamknę w chlewie, czy urodzi się z niej świnia?

***

Właściciel Zakopanego nie mógł znieść na budynku stacji w Nowym Targu napisu Neu Markt. Posłał swego specjalistę do szczególnych poruczeń, Słowaka Blachę na nocną akcję. Napis został zamalowany. Kiedy Austriacy przywrócili niemiecką nazwę stacji, Blacha poszedł jeszcze raz. Gdy po raz trzeci wymalowano Neu Markt, zginęła cała tablica. Znalazła się w biurach we Lwowie jako wyrzut dla władz polskich za ich obojętność wobec urzędowego szerzenia niemczyzny. Figle typowe dla Zamoyskiego.

***

 Zmagania o Morskie Oko trwały przez osiemnaście lat, a okupione były sytuacjami równie dramatycznymi, jak i nierzadko humorystycznymi. O determinacji Zamoyskiego niech chociażby świadczy zdarzenie opowiedziane przez Stanisława Barabasza: Jeden z kolejnych austriackich rzeczoznawców powiedział do hrabiego z niesmakiem po obejrzeniu akt sprawy: - Dla tych kilku nieużytków robić tyle hałasu... Zamoyski na to wyjął mu z rąk kapelusz i z zimną krwią usiadł na nim. Ekspert krzyknął, żałując tak bezceremonialnie potraktowanego nakrycia głowy. Wówczas hrabia wyjaśnił: - Pan krzyczy o kapelusz wartości kilku koron, a Polska nie ma krzyczeć o najpiękniejszy zakątek swej ziemi. Postawił na swoim - został właścicielem Morskiego Oka.

***

W Grazu na pytanie jednego z wysokich dygnitarzy galicyjskich, kto spalił węgierskie schronisko, hrabia odpowiedział: "Górale mówią, że słoneczko przygrzało"; a na zarzut: "Pan nie masz prawa rządzić się samodzielnie nad Morskim Okiem, od tego my jesteśmy. Zamoyski: "Niech Ekscelencja spróbuje zabrać mi spodnie, a przekona się, czy ja czekać będę na pomoc żandarmów". Na uwagę ministra finansów, że ten skrawek ziemi przecież nie jest aż tyle wart, żeby tak o niego zabiegać, hrabia tez miał się uciec do porównania ze spodniami.

***

Prakseda Stark, rodem z Wielkopolski, długoletnia księgowa opowiadała,  jak przed I wojną światową chciała zachłysnąć się "powietrzem z Polski" w latach ucisku przez rząd pruski. Zamówiła sobie pokój w pensjonacie w Zakopanem i ruszyła w drogę. Po długiej podróży, gdy dotarła na miejsce, zobaczyła długi rząd dorożek konnych i stojących przy nich górali w swoich strojach. Spostrzegłszy bryczkę zaprzężoną w parę dobrych koni, a obok urodziwego górala, poprosiła go, by zawiózł ją do pensjonatu. Gdy tam dojechali, furman pochwycił walizki pani Stark i zaniósł jej do pokoju. Kiedy chciała mu zapłacić, skłonił się nisko i powiedział: "Bardzo dziękuję, Zamoyski jestem" - i zapłaty nie przyjął. Wskoczył na kozioł i odjechał. Tak zabawiał się czasem Władysław Zamoyski.

***

Salon w kórnickim zamku zwany był przez Władysława Zamoyskiego "pokojem skazańców", ponieważ większość wiszących w nim portretów rodzinnych przedstawiała osoby skazane za udział w różnych powstaniach narodowych.