"Podhalańskie i spiskie drogi do niepodległości" Trzecia odsłona...

 

Po raz trzeci skorzystaliśmy z zaproszenia naszej partnerskiej gminy z Bukowiny Tatrzańskiej do udziału w konkursie „Podhalańskie i spiskie drogi do niepodległości”. Tematem tegorocznych zmagań była 70. rocznica wybuchu powstania warszawskiego. Gimnazjum w Kórniku reprezentowała grupa, która zwyciężyła w eliminacjach szkolnych, czyli Danuta Sibilska, Agnieszka Wlazły i Magdalena Zimniak, przygotowujące się pod kierunkiem p. Magdaleny Wytrzyszczak. Nasza drużyna rywalizowała z zespołami z Zakopanego, Białego Dunajca, Białki Tatrzańskiej, Poronina, Kościeliska i Suchego Lasu. Dziewczęta po  zaciętej walce – do ostatniego pytania nie było wiadomo, która drużyna zwycięży – pokonały swoich przeciwników! Wygrały konkurs! Nasz zespół wykazał się ogromną wiedzą i solidnym przygotowaniem. Towarzysząca i cały czas wspierająca uczennice p. dyrektor Marzena Dominiak oraz opiekunka
p. Magdalena Wytrzyszczak były dumne ze swoich podopiecznych. Kciuki trzymali za nas również przedstawiciel Wydziału Promocji Gminy Kórnik p. Robert Jankowski i nasz pan kierowca.

Podczas wyjazdu nie zapomnieliśmy i odwiedziliśmy „naszego Władysia”. Miałyśmy okazję uczestniczyć w obchodach z okazji Święta Niepodległości w Poroninie, w którym odbywał się finał konkursu oraz w Bukowinie Tatrzańskiej, w której gościliśmy. Oczywiście znaleźliśmy też czas na zakupowe szaleństwo na Krupówkach.

M.W.

 

Dziewczęta podzieliły się swoimi wrażeniami.

 

Udało się nam wygrać konkurs w Poroninie! Zwyciężyłyśmy! Do teraz świadomość zwycięstwa budzi w naszych sercach uczucie ekscytacji, a zarazem zdziwienia.  Fakt ten wydaje się być ulotną rzeczywistością, urojeniem. Aż trudno w to wszystko uwierzyć. Powtórzę.  Wygrałyśmy! Ciężko pracowałyśmy by dojść na ten wysoki szczyt. Nagrodą za nasze starania był również sam wyjazd. Wyjeżdżałyśmy do Poronina nie tylko z poczuciem rywalizacji i determinacji, lecz również z chęcią odpoczynku, rozluźnienia w objęciach potężnych, silnych Tatr. Wypada tutaj zarazem wspomnieć, że w hotelu przywitano nas z iście królewskimi honorami. Obfite posiłki. Wygodne łóżka. Osobiste łazienki. Czułyśmy się   niczym w raju. Ilekroć przytuliło się twarz do mięciutkich poduszeczek, ułożonych z niesłychaną perfekcją przy bezgłowiach lóżek, cały stres związany z konkursem znikał. Oczywiście o nasz odpowiedni komfort psychiczny zadbała również niezastąpiona kórnicka ekipa. To oni wspierali nas trudnych chwilach, służyli radą, rozweselali. Smutek i nuda były nam obce.  Wyjazd ten będzie zawsze ciepło i serdecznie przytaczany w naszych wspomnieniach.

Magda

 

Wyjazd bardzo mi się podobał. Na każdym kroku spotykałyśmy się z wielką życzliwością ze strony władz Poronina i Bukowiny Tatrzańskiej. Wszyscy byli zaskoczeni, że mimo, że nie pochodzimy z tamtych terenów zdołałyśmy wygrać konkurs, jednak bardzo serdecznie nam gratulowali. Oprócz samego udziału w konkursie, bardzo aktywnie spędziłyśmy czas pobytu w górach. Dwa razy odwiedziłyśmy Krupówki, a także uczestniczyłyśmy dwukrotnie (raz w Poroninie, a raz w Bukowinie) w obchodach Święta Niepodległości. Wyjazd ten z pewnością na długo pozostanie w mojej pamięci.

Danusia

 

Już w zeszłym roku zaprzysięgłyśmy sobie, że bez względu na wszystko wygramy ten konkurs. Przygotowywałyśmy się naprawdę długo i intensywnie. Temat do najłatwiejszych nie należał, ale im dłużej go zgłębiałyśmy, tym wydawał się ciekawszy, wart naszej uwagi i czasu. Ostatni tydzień przed konkursem był niesamowicie intensywny. Wszystkie bieżące sprawy odłożyłyśmy na bok, aby tylko zająć się konkursem o powstaniu warszawskim. 

W końcu nadszedł dzień wyjazdu do Bukowiny. Towarzyszył nam strach, ale również radość oraz chęć rywalizacji. 10 listopada odbył się drugi etap konkursu. Szybko wyłoniły się trzy drużyny, które szły jak burza i zachwycały swoją wiedzą (wśród nich i my, które na początku popełniłyśmy malutki falstart, myląc Piłsudskiego ze Stalinem, no ale cóż, nawet najlepszym się zdarza). Całość rozstrzygnęła się jednak dopiero po ostatnim pytaniu, kiedy wyprzedziłyśmy prowadzącą do tej pory drużynę z Białego Dunajca i w wielkim stylu wskoczyłyśmy na pierwsze miejsce podium. Nasza radość była ogromna. Szczególną satysfakcję czerpałyśmy z tego, że pokazałyśmy, iż nawet Kórnik może zawalczyć w takim pojedynku, a co więcej wygrać go. Miny wielu osób, widząc nas jako zwycięzców były bezcenne. Euforii nie było końca. 

W następnym dniu dwukrotnie obchodziłyśmy święto niepodległości. Czułyśmy się rozchwytywane. Każdego wieczora ucinałyśmy sobie dłuższą pogawędkę z p. dyrektor oraz p. Wytrzyszczak. 

Wyjazd był wspaniały, nigdy o nim nie zapomnę, szkoda tylko, że ostatni raz w takim gronie wyruszyłyśmy na podbój Podhala. Chociaż myślę, że zapisałyśmy się w historii tego miejsca na zawsze!!! 

Agnieszka